poniedziałek, 4 lutego 2013

Co zrobić, kiedy przekwitnie hiacynt, czyli instrukcja obsługi:)

Moje hiacynty kwitną w najlepsze i są obecnie w tym momencie, kiedy pachną najmocniej- upajająco, cudownie, wiosennie. Ale to oznacza też, że niedługo ich żywot zacznie dobiegać końca, więc trzeba je "oporządzić" na przyszły rok.
Na wielu blogach od jakiegoś czasu królują te piękne zwiastuny wiosny, więc może przyda się Wam instrukcja, co z nimi dalej robić, by cieszyć się co roku, a nie tylko jednorazowo:)
 
 
Po przekwitnięciu łodygę z kwiatostanem musimy wyciąć na wysokości ok.2-3 cm od podstawy, czyli zostawiamy tylko króciutki kikutek i liście. Całość nie wygląda już zbyt reprezentacyjnie, więc możemy przestawić go w mniej eksponowane miejsce- nie zaszkodzi mu to. Podlewamy naszą cebulkę nadal, ale dość rzadko- tylko tyle, żeby ziemia była wciąż lekko wilgotna. I czekamy, aż listki najpierw zżółkną, a później uschną.
 
Kiedy to nastąpi- wyjmujemy cebulkę z doniczki, zostawiamy w przewiewnym, zaciemnionym miejscu i pozwalamy jej przeschnąć- u mnie będą leżakować w kartonowym pudełku po butach, może być też drewniana skrzyneczka. Następnie oczyszczam moje cebulki- obcinam lub obkruszam pozostałości po listkach i korzonki, usuwam też najbardziej zeschnięte, zewnętrzne łuski- tylko te, które same "odchodzą". I pakuję wszystkie do koszyczko-skrzyneczki wypełnionej trocinami- trociny nie są niezbędne, ot, takie mam przyzwyczajenie, ale jeśli się na nie decydujemy- muszą być idealnie suche. Można dla pewności zabezpieczyć je (cebulki czyli) środkiem grzybobójczym ze sklepu ogrodniczego- ale nie jest to jak sądzę absolutnie niezbędne;)Pojemnik z cebulkami wstawiamy do pomieszczenia przewiewnego, suchego i raczej chłodnego. Od czasu do czasu cebulki trzeba przejrzeć, żeby od jednej nadpsutej nie zniszczyć reszty.
 
Na przełomie września i października możemy je posadzić w ogrodzie, jeśli jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami takowego- w słonecznym lub lekko zaciemnionym miejscu- warto ziemię, w której mają rosnąć wymieszać z niewielką ilością piasku, żeby była lepiej przepuszczalna. Cebulki sadzimy na głębokości równej trzykrotnej wysokości cebulki- jeśli np. ma 4 cm- dołek musi mieć głębokość 12cm itd. i piętką, czyli miejscem, gdzie były korzonki- ku dołowi (to nie takie oczywiste, kilka lat temu, za pierwszym razem,  wsadziłam odwrotnie i nie wiedziałam, czemu nie rosną:( )
 
Jeśli ogrodu nie posiadamy, nasze cebulki muszą czekać do połowy listopada- mniej więcej.  Wtedy sadzimy je w doniczkach- u mnie standardową średnicą jest 10cm, ale mogą być trochę większe, zwłaszcza jeśli ma w niej rosnąć więcej niż jedna cebulka. Hiacynty lubią ziemię- w moim nazewnictwie- przewiewną, więc ziemię napełniamy mieszanką- 1/3 ziemi ogrodowej i 2/3 piasku, całość dokładnie wymieszana.  Cebulka ma być na początku cała zakryta- na czas puszczenia korzonków, co zwykle trwa około miesiąca- w tym czasie doniczka ma stać w chłodnym miejscu(ja trzymałam w piwnicy), np. na parapecie, werandzie, stryszku, a całość podlewamy spryskując co 4-5 dni wodą, żeby ziemia była wciąż lekko wilgotna. Po tym czasie(gdzieś w okolicach Bożego Narodzenia) trzeba usunąć trochę ziemi, tak, żeby cebulka była do połowy odsłonięta i przenieść ją w troszkę cieplejsze miejsce (tak z 15 stopni), ale raczej też jeszcze ciemne i zostawić tam na tydzień- w tym czasie powinna już puścić pęd na któym będą później kwiatki. I potem pozostaje już tylko przenieść ją do docelowego miejsca w mieszkaniu- jasnego i ciepłego:) Ja jeszcze je przesadziłam- do szklanych kielichów:)
 
Uratujcie swoje hiacynty i nie pozwólcie im zginąć po jednym kwitnieniu:)


30 komentarzy:

  1. Bardzo dokładnie wszystko przedstawiłaś, super. zapraszam do mnie candy, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzieki za tak szczegółowy opis chętnie z niego skorzystam :)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie tego potrzebowałam. Moje właśnie przekwitły.
    Dzięki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie wiem...tak mnie zapachem zmęczyły, że zmiłowania mam mało:)))
    Instrukcja jako taka, rewelacyjna:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Też czynię podobnie,żal wyrzucić coś co może jeszcze żyć , cieszyć oczy ...i nos :)

    OdpowiedzUsuń
  6. witaj, masz pięknego bloga, widzę, że gustujemy w tej samej tematyce, możemy się polubić, doradzać sobie itd. zapraszam cię do mnie www.jestemsobieogrodniczka.blog.pl, ostatni wpis jest właśnie o hiacyntach :) pozdrawiam Paulina

    OdpowiedzUsuń
  7. BArdzo ciekawe i trafne porady, chętnie skorzystam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super porada - dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  9. a powiedz jeszcze w trakcie rozkwitania ile razy w tyg podlewac? czy tez po prostu zeby ziemia wilgotna byla?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja podlewam po troszku co trzeci dzień mniej więcej- wystarczy, żeby ziemia była lekko wilgotna:)

      Usuń
  10. Mój hiacynt przekwitł już jakiś miesią tem inda ezce nie uschły mu liście, sa idealnie zielone, podlewam gotroszke co 4 dni. Co robić ?

    OdpowiedzUsuń
  11. te liście czasami nawet 2 lub trzy miesiące potrafią pozostawać zielone. Możesz zmniejszyć mu liczbę podlewań do jednego w tygodniu- na pewno nie zaszkodzi to Twojej cebulce:)

    OdpowiedzUsuń
  12. czyli po uschnięciu liści oderwać korzonki od ziemi i oczyścić cebulkę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy listki uschną, najlepiej jest cebulki wyjąć z doniczek i podsuszyć np. w kartonowym pudełku- i dopiero kiedy korzonki uschną na tyle, że będzie je można delikatnie odkruszyć- oczyścić cebulki, także z suchych łusek.

      Usuń
  13. Kupiłam w markecie doniczkę z 3-ma cebulkami po 5 dniach bardzo urosły i zakwitły pięknym szafirowo-fioletowym kwiatem.Są cudne ale co z tego zapach jest tak drażniący,że wstawiłam je do dużej donicy na klatce schodowej przy oknie.Wychodząc z domu pwtrzę jakie są piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten zapach faktycznie jest bardzo intensywny i np. u mojego męża wywołuje wprost ból głowy, jeśli zbyt długo przebywa obok nich. Dlatego czasem właśnie miejsce tak przewiewne jak korytarz jest najlepsze:)

      Usuń
  14. Witam,
    Nie znalazłam w tekście informacji, co do dalszych krokow pielęgnacji hiacyntow w ogródku. Czy tez trzeba je będzie odkopywać częściowo na wiosne? Mieszkam w Norwegii, gdzie hiacynt jest wszechobecnym bozonarodzeniowym elementem dekoracyjnym. W tym roku zagoscil w naszym mieszkaniu. Jednak ze względu na zbyt intensywny zapach, wolalabym cieszyc się nim w ogródku.
    Pozdrawiam. Aisza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie sądzę, żeby trzeba je wiosna odkopywać. Hiacynty posadzone w ogródku jesienią, zwykle kiełkują w okolicy kwietnia-maja- ale to w dużym stopniu zależy od tego, jaka jest wiosna. Posadzone w ogródku w okolicy września można ewentuanie przykryć warstwą liści przed przymrozkami- wtedy wystarczy na wiosnę te liście zgrabić. Co najwyżej możesz delikatnie, na głębokość 2-4 cm wzruszyć ziemię w miejscu, gdzie je posadziłaś- ale dość wcześnie, zaraz po rozmrożeniu ziemi po zimie- później mogłabyś uszkodzić pędy, któe już wykiełkowały, ale jeszcze nie przebiły się na powierzchnię

      Usuń
  15. Porada naprawdę rewelacyjna oby takich więcej. Jak narazie liście mojego hiacynta po miesiącu nic nie żółkną a mam wrażenie że stają się bardziej zielone ale tak jak pisałaś będę musiał ograniczyć podlewanie raz na tydzień

    OdpowiedzUsuń
  16. Porada znakomita! Zastanawiałam się właśnie co z nimi zrobię bo do ogródka zawędrują jesienią a już przekwitły i nie wyglądają atrakcyjnie na na parapecie a bardzo je lubię :) Muszę tylko mniej je podlewać , Dziękuję :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo przydatne informacje :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję za dokładną instrukcję, bardzo przydatna, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo sensowna insktukcja
    :) dziękuje i zapraszam rowniez do mnie z troche innej "beczki"http://ideaandstyl.blogspot.ie/

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo przydało mi się to co napisałaś. Bardzo to wszystko sensowne i lekko się czyta. Dziękuję - tak zrobię z hiacyntami! Pozrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam w ogrodzie pona 120 żonkili i hiacynów w 12 odmianach, róznica w pielegnacji polega na tym,ze ja zostawiam cebule w ziemii przez okrągły sezon i nie wyciagam z ziemii, co prawda narażam je na podzeranie przez nornice i choroby grzybowe( przy mokrych latach), ale jak na razie -3 rok- służa mi wysmienicie i maja co roku nowe przyrosty cebulek..tak wiec przybywaja w postepie geometrycznym...:)
    W tym roku- co jest rekordem- zakwitły mi pod koniec lutego...sasiedzi nie mogli wyjsc z podziwu...denerwuja mnei tylko te liscie , ktore nie chca mi zżółknąć i do lipca mi stercza...chetnie byk je usunął, czy naprawde trzeba je tyle trzymac???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam pojęcia, czy jest to niezbędne, ale też nie wiem, co będzie z cebulką, jeśli je usuniesz...
      Moi rodzice co roku cebulki wyjmują, z kolei u dziadków zimują podobnie jak w Twoim ogrodzie- i liści nikt im nie usuwa, po prostu wokół nich siejemy maciejkę albo pachnący groszek- i zżółkniętych liści nie widać...

      Usuń
  22. No wlasnie...tez jest wyjscie...ja posadziłem marchewke , rzodkiewke i pietruszke,,, koperek miedzy rządkami żonkili, i tez jest wyjscie...ale skoro tak trzeba robic,że dopoki nie zżółkną to nie można ich ruszać- to niech tak zostanie, widocznie liscie odbudowuja i magazynuja w cebulce skladniki odżywcze potrzebne na kwiaty w nastepnym roku

    OdpowiedzUsuń